Emocje

Czy napisać, jak napisać i co napisać do mężczyzny?

26 maja 2016

Rozmawiałam ostatnio z Piotrkiem i strasznie się denerwowałam. Ale tak wiecie, za nas wszystkie, za nasze wyobrażenia (kobiece), za nasze marzenia niespełnione, za nasze czekanie i za to, że facet nie zawsze się odezwie. Że nie okaże się jednak tym księciem, bo mu słona z butów wychodzi. I tak siedziałam i narzekałam. Rozmawialiśmy ostatnio sporo o tych damsko-męskich relacjach (trudnych).

Na moją histerię Piotrek odpowiadał delikatnie acz dosadnie hasłami jak: „calm down bitch”, „jesteś urocza” czy „osłabiasz mnie”. Cała rozmowa dotyczyła tego, jak kobieta ma się zachować. Co wypada, co nie. Mechanizm, który jest w naszych głowach jest skomplikowany (BARDZO). To, co tam faktycznie się odgrywa między sercem a rozumiem (wyłączając z tej ścieżki nasze dłonie chcące dotyku, usta pocałunku i ciało chcące orgazmu) jest KOSMOSEM.

Załóżmy, że decydujemy się napisać (pierwszy, ostatni lub któryś z kolei raz) do mężczyzny. BUM! W głowie pojawiają się pytania:

1. Sms, Facebook, może zadzwonić albo skomentować zdjęcie na Instagramie?

Jeśli dotychczas rozmawialiście na Facebooku to możesz się odezwać tam – serio! Jeśli wolisz dzwonić to dzwoń, nie musisz się z niczego tłumaczyć! Sms? Jasna sprawa, jest intymniejszy niż fejs, moim zdaniem. Tylko nie bombarduj go wiadomościami, nie lajkuj każdego zdjęcia, nie odświeżaj jego konta na Instagramie i nie sprawdzaj wszystkich lasek, które skomentowały jego selfie (wiem, że to robisz więc przestań udawać). Twój wybór

2. Co napisać? Zapytać jak dzień? Nawiązać do ostatniej rozmowy?

Pytanie: „Jak Ci mija dzień?”, „Jak w nowej pracy?”, „Co robisz wieczorem?” są dobrym, bezpiecznym rozpoczęciem rozmowy. Zawsze lepiej jest mieć pretekst i w późniejszej rozmowy odwołać się do ostatniej rozmowy/spotkania – podkreślisz, że go słuchasz i faktycznie interesuje cię jego życie. Jeśli jednak będziesz pamiętać zbyt dużo wyjdziesz na zdesperowaną laskę, która każde słowo chowa do serca. Twój wybór.

3. Czy wypada napisać?

Tak, bo oczywiście w momencie podjęcia decyzji zastanawiamy się, co napisać, a gdy po 10 minutach nadal nie wiemy to wracamy do punktu startowego i zastanawiamy się CZY W OGÓLE JEST SENS? Skoro sam mógł to zrobić a milczy, to po co nam to? Lepiej nie wiedzieć, że chce nam dać tzw. „kosza” niż wiedzieć i się pogodzić z tym, że koleś nie jest zainteresowany. Twój wybór.

Potem zostaje jeszcze kwestia tego czy odpisze, po jakim czasie odpisze, jak odpisze. Czy będzie kropka nienawiści czy będzie „wyświetlono”, czy kropeczki pisania wiadomości na Facebooku będą się pojawiać i znikać (co znaczy, że pisze i przerywa, albo kasuje, albo zmienia zdanie). Potem musisz to przegadać z przyjaciółką, niezależną i obiektywną koleżanką, kumplem co się zna na facetach, napisać o tym w pamiętniku, wyrazić swoje uczucia przez piosenkę zapętloną na Spotify czy wyrazić zdjęciem na Insta, co właśnie siedzi ci w głowie. Myślisz, że potem będzie z górki? Wcale nie. Potem zastanawiamy się nad tym dlaczego, po co i jak. Że nie warto było, że to wszystko „chuj wie co i jeden pies”, że na pewno jest z nim coś nie tak, albo że przeciwnie to spełnienie marzeń. Że nie wiadomo, czego od nas chce, że duma, że wow i że pierdolimy wszystko, bo nie chce i już.

A wiesz co wystarczy zrobić? Piotrek mi to wyjaśnił: Napisz i miej to z głowy, co? Po chwili dodał jeszcze: Kochana, jakbym Ci pokazał laski, przy których nie mogłem być pizdowatym Piotrkiem tylko tym pewnym siebie gościem z bezczelnym uśmiechem, to byś z krzesła spadła. Napisz, umów się, zerżnij, potem pochwal się, że ten penis naprawdę był zajebisty.


Piotrek ma bloga: Męskie oko. Zajrzyjcie koniecznie, pisze pięknie!

Na zdjęciu Piękna Monika, taki jej nadałam przydomek.

Przeczytaj również

2 komentarze

  • Reply Klaudia 26 maja 2016 at 23:26

    Szkoda, że tak trudno wykorzystać to w praktyce 😀 Odwagi brakuje, nie wszystko jest takie proste..eh

  • Reply Mia W. 11 stycznia 2017 at 15:37

    Dobra, już lubię tego Piotrka.

  • Zostaw komentarz