FIlm, Kultura

#FilmowaNiedziela – Burnt

13 listopada 2015

Filmy, które traktują o gotowaniu czy kucharzach, filmy, w których sporo uwagi poświęca się jedzeniu czy restauracjom są mi wyjątkowo bliskie. Niesłabnąca moda na programy kulinarne i blogi sprawia, że nazwiska takie jak Ramsay czy Amaro są ciągle na topie.

W środę byłam na seansie najnowszego filmu z udziałem Bradley’a Coopera „Ugotowany” i ożyła we mnie na nowo miłość do filmów kulinarnych! Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę z tego, że od 4 lat prowadzę bloga kulinarnego „Smakowity kąsek„. Daje mi on dużo radości, satysfakcji, tak naprawdę dzięki niemu wszystko się zaczęło…

Na film „Burnt” (Ugotowany) czekałam już jakiś czas. Wiem, że hollywoodzkie produkcje mają to do siebie, że są przeważnie przekombinowane, dramaty są wyolbrzymiane, a bohaterzy przeważnie jednowymiarowi. W filmie Johna Wellsa (Sierpień w hrabstwie Osage) jest jednak ciut inaczej. Obraz sam w sobie ogląda się wyjątkowo przyjemnie, Bradley dodaje dużo uroku. Ujęcia, które pokazują kuchnię i proces gotowania/stylizacji talerzy i potraw są genialne – zmontowane bardzo dobrze – jest tam sporo emocji, dużo się dzieje, talerze i potrawy wyglądają nieziemsko.

Cała historia toczy się wokół Adama Jonesa, który chce powrócić na kulinarny szczyt. Jest on kucharzem po przejściach, swojego czasu zdobył dwie gwiazdki Michelin, ale nadużywanie środków odurzających sprawiło, że  pogubił się w życiu i uciekł… W momencie kiedy rozłupał swoją milionową ostrygę postanowił zawalczyć o trzecią gwiazdkę Michelin. Skompletował zespół kucharzy i wziął się ostro do pracy. Tak, jak piszę – w filmie nie ma wielkich dramatów, wielkich romansów, jest za to szalenie ambitny kucharz. Jest też Sienna Miller, która jest jego prawą ręką, i której rola – Helene – jest bardzo dobra.

Scenarzyści raczą widzów pięknymi obrazami z kuchni i targu. To, jak montowane są sceny z jedzeniem stanowi bardzo mocny element filmu. Obraz marketu ze świeżymi rybami i to, jak one są filetowane, to jak Adam sprawdza mięso i warzywa, jest absolutnie wow.

Adam Jones pokazuje, że w kuchni zawsze liczą się dobre, jakościowe składniki, które obrobić i przygotować można na wiele sposobów, i to będzie się zmieniać i ewoluować, jednak smak musi się obronić. Koniec końców liczy się to, żeby ludzie poznawali, zachwycali się i doceniali kunszt i pracę, z jaką przygotowywane są potrawy, nawet te najprostsze. Warto raz na jakiś czas udać się do restauracji, w której odkryjemy nowe smaki, warto też usiąść wygodnie w fotelu kinowym i obejrzeć historię Adama.

Warto.


#filmowaniedziela to cykl wpisów, w których polecam Wam filmy idealne na niedzielne popołudnia. Jeśli chcecie, abym obejrzała coś, co Wam się spodobało oznaczcie na Instagramie/Facebooku wpis #filmowaniedziela.

Przeczytaj również

Brak komentarzy

Zostaw komentarz