Emocje

Kiedy już nie jesteś pierwszym wyborem.

29 lutego 2016

Pamiętasz te poranki, w których witaliście się pocałunkiem na dzień dobry, leżeliście pod niebieską pościelą i snuliście plany na przyszłość. Nogi chowaliście w kołdrę, czasami przeplatając je ze sobą, leżeliście i dumaliście. Czasami dzień zaczynaliście od odcinka ulubionego serialu czy familijnego filmu, co by z uśmiechem przetrwać weekend. Kochaliście się, przytulaliście. On robił sandwiche z serem do łóżka, wstawiał wodę na kawę, sypaną. Z dobrym widokiem na przyszłość i na siebie zaczynaliście każdy dzień. Nawet w pośpiechu, kiedy któreś z was musiało wybiec na uczelnię, do pracy, po świeże bułki. Zawsze było dobre słowo do poduszki i całus.

Potem coś się zmieniło

Kładąc się spać żegnałaś kogoś innego czule w krótkiej wiadomości tekstowej. Śmiesz podejrzewać, że jego „śpij dobrze” wpadało do innych uszu niż twoje. Leżąc w jednym łóżku i mając się na odległość ręki powstała między wami przepaść taka, że żadne z was nie chciało tego przyznać. Obracaliście się do siebie plecami oboje odsuwając się najdalej siebie, a najbliżej krawędzi łóżka. Po przeciwnych stronach. Jedną kołdrę zamieniliście na dwie, bo nie sposób było być tak blisko siebie, kiedy wręcz was od siebie odpychało.

Kiedy on już nie był twoim pierwszym wyborem rano, kiedy budziłaś się nie myśląc o tym, że jedyne czego chcesz, to właśnie jego.

Kiedy już nie jesteś jego pierwszym wyborem – kiedy wstaje po cichu, wymyka się z pokoju przymykając drzwi do sypialni, ucieka od ciebie. Nie wiesz czy się bić o te poranki we dwoje, o te spojrzenia spod kołdry. Pamiętasz jeszcze, jak wygodnie było położyć głowę na jego ramieniu, ale nie pamiętasz już tego rodzaju czułości, którym cię kiedyś obdarzał. Kiedy w jego oczach widziałaś dokładnie swoje odbicie, teraz rozmawiając o wszystkim dookoła trochę zapomnieliście, że powinniście porozmawiać o was.

To jest taki moment, w którym się znajduje każdy. Z czasem nam powszednieje wszystko. Od kanapki z pomidorem, po kawę z mlekiem i cukrem. Czasami brakuje nam po prostu siły, czasami zwyczajnie nam się nie chce. Moment, w którym przestajecie być swoim pierwszym wyborem, pierwszą myślą nad ranem i ostatnią przed snem jest niebezpieczny. To moment, w którym bardzo łatwo jest odejść, niezauważonym wręcz. Od tego mężczyzny czy tej kobiety. Wtedy nie ma już szampana na sylwestra ani dzikiej zabawy, nie ma także prezentów niespodzianek na święta, ale jest płyta CD lub rękaw cukierniczy. Nagle przestajecie zauważać siebie nawzajem i życie razem traktujecie jak coś oczywistego. A to nie jest tak. Oczywistość się kiedyś kończy.

W momencie, kiedy o tym zapomnisz przegrałaś. I wiem, że sama dużo nie zdziałasz, ale może spróbuj?

Przeczytaj również

4 komentarze

  • Reply Annette 1 marca 2016 at 12:57

    Jak ja to dobrze znam…niestety dwa miesiące temu tego doświadczyłam. Skończyło się to tym że każde poszło w swoją stronę. On dał się uwieść innej kobiecie (by rzekomo zapomnieć o mnie)…ja stałam się tzw. Zimną suczą, która odpycha mężczyzn a wieczorami tęskni za Tamtym co na początku świata za mną nie widział…

    • Reply Paulina Hofman 1 marca 2016 at 13:47

      Anette, tak się często dzieje niestety. Doceniamy to, co tracimy. Całe nasze życie składa się z wyborów i tęsknoty. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
      P.

  • Reply Marta Kwapisz 1 marca 2016 at 14:54

    Tak bardzo prawdziwe ! .
    Zdanie „oczywistość kiedyś się kończy” powinno znaleźć się na gali Oscarów w kategorii najlepszy i najprawdziwszy cytat 🙂 Niestety każdy z nas w pewnym momencie uznaje, że jego starania są już wystarczające i, że teraz to już „musi być dobrze”. A nie musi. I nie będzie dopóki my nie przestaniemy rezygnować z czegoś, tylko dlatego, że wymaga większego nakładu pracy.

    pozdrawiam 🙂

    • Reply Paulina Hofman 7 marca 2016 at 10:56

      Marta, hah, dzięki, no właśnie… trochę tak jest, że wszystko, co przyjmujemy za pewnik jest skazane trochę na porażkę, bo od razu, automatycznie zwalnia nas z potrzeby ciąglej walki, ciągłego wspierania uczucia i drugiej osoby.
      P.

    Zostaw komentarz