Emocje

Mały wielki książę

7 września 2015

Co się dzieje w momencie, kiedy się znajdziecie?

Wiesz, ty masz już tylko jedną szczoteczkę do zębów, w kubku, na wannie, on śpi na kanapie od tygodni.

Co się dzieje w momencie, kiedy jesteś na granicy wytrzymałości i chcesz powiedzieć mężowi, że odchodzisz? Kiedy wiesz, że cię kocha, ale niekoniecznie to wystarcza. Kiedy nie jesteś już sobą, kiedy nie czujesz wsparcia i nie słyszysz już „powodzenia”. Kiedy jedyne rozterki, które pojawiają się w twojej głowie dotyczą tego, jak zareaguje rodzina, co stanie się z podziałem waszego „majątku”. Z kim zostanie kot, czy powinnaś wysyłać pieniądze na karmę dla psa, czy może będziecie dzielić się opieką nad pupilem? Co jest lepsze?

A w momencie kiedy masz żonę, dziecko czy dwójkę, kiedy czujesz wypalenie, zmęczenie tematu spotykasz jakąś „ją”. Powiew świeżości. Zapach kawy w jej kuchni jest inny, to, że potrafi przyrządzić steka wprawia cię w osłupienie. Każda delegacja, każdy wyjazd jest zbawieniem. W nowych miastach poszukujesz odpowiedzi, wymówki, czegoś, co cię zatrzyma na dłużej, co pozwoli ci uciec od tego, co czeka na ciebie w domu.

Czasami nie chodzi o uczucie. Możecie się kochać, ale po prostu możecie też być nieszczęśliwi.

Nie dajecie już sobie tego, co kiedyś. Rozmyły się wam plany, marzenia. Nie patrzycie na siebie tak, jak kiedyś – obecny  związek trwa kilka czy kilkanaście lat, nie umiecie siebie zaskoczyć.

I nagle widzisz ją. Jest tym, czego potrzebujesz. Pod nią gotowy jesteś podporządkować świat, dla niej zrywasz się wcześniej z pracy i dzwonisz w nocy, żeby nie mogła o tobie zapomnieć. Ona cię nie skreśla, słucha twoich bolączek, pociesza, stara się wczuć w sytuację i ma poczucie, że oddajesz się pod jej opiekę. Niby bierzesz za nią odpowiedzialność, ale jednocześnie liczy się dla ciebie tylko to, żeby jej zamącić w głowie. Żeby zrobić tak, żeby była twoja i żeby tylko ciebie chciała. Wiesz, że łatwo ją spłoszyć i ucieknie, a z drugiej strony tak cię pociąga ta niewinność, tak bardzo.

Chciałbyś opowiedzieć jej cały świat, na jednym oddechu wypowiedzieć wszystkie miejsca, w które ją zabierzesz. Opowiedzieć jej czego się boisz, co spędza ci sen z powiek, czego ci brakowało do momentu, w którym pierwszy raz ją ujrzałeś. Jaką piosenkę jej zanucisz, kiedy złapiesz ją za kolano w samochodzie, że Bieszczady są najwspanialszym miejscem na świecie. Kupisz jej kwiaty, może jakiś naszyjnik i przytulisz, gdy wiatr mocniej zawieje. Może niekoniecznie ją pokochasz, może zawsze pozostanie w sferze „what if”. Nie zdobędziesz się na dotyk czy pocałunek, zamarzysz tylko o tym, że przy niej mógłbyś być trochę bardziej szczęśliwy. Nie myślisz jednak o niej za bardzo, wysłuchujesz, i owszem, ale jednocześnie sprzedajesz jej swoją wizję. Związku. Świata. Rodziny. Nie tworzysz jej wspólnie, narzucasz ją jej. Uzależniasz ją od siebie. Dla siebie.

Po czym na kolana wskoczy ci córka i sobie uświadomisz, że niczego nie zmienisz. Niby się boisz, ale generalnie nie chcesz. Już się nie oszukujesz, że potrafisz wybrnąć z tej sytuacji i postawić wszystko na jedną kartę.

Ii pomyślisz sobie, że jutro możesz spróbować być szczęśliwy. W obecnym stanie rzeczy.

Uspokoisz swoje pragnienia, zamieciesz pod dywan.

Przytulisz małą, ucałujesz w czoło, zapewnisz, że nie pozwolisz, aby ktokolwiek kiedyś ją zranił, złamał jej serce.

Znikniesz z życia tej drugiej, którą chciałeś kiedyś całować. Dla której mógłbyś zostawić wszystko albo nic, i z którą rozmowy w nocy były tak bardzo ekscytujące, że każda próba snu była pomyłką.

Taki mały wielki książę.

Przeczytaj również

2 komentarze

  • Reply czytelniczka 7 września 2015 at 21:08

    hej , a co jeśli jest tak w drugą stronę? Że to ta kobieta czuje się niekochana,nieatrakcyjna..chociaż wszyscy jej zadroszcza…jej zycia,dziecka,urody,talentu, a ona zazdrosci tylko jednego MIŁOŚCI. I siedzi z tym małym dzieckiem w domu…bo mąż pracuje i oczywiscie wraca zmęczony..dzieckiem zajmie sie niecala godzinę..przy czym „zajmie” raczej oznacza położenie córki obok na dywanie podczas gry na playstation. Moment kiedy ONA na to patrzy..i myśli…przecież mogłaby jeszcze spórobować ma 24 lata, możliwości..może inny facet..bardziej by poświecił się dziecku(chociazby po to zeby JEJ zaimponować, a może po prostu bo się tak w niej zakocha..ze pokocha także i jej dziecko)… to wszystko za trudne… dlatego tkwimy tak z dnia na dzień wypalając się,płacząc po nocach… za dużo pytań..za mało odpowiedzi…

    • Reply Paulina Hofman 7 września 2015 at 22:58

      Wszystko to takie ciężkie, trudne. Czasami podejmujemy decyzje takie, które określają nas do końca życia. Dziecko jest taką decyzją. Natomiast związek? Związek nie. Jeśli jest się bardzo nieszczęśliwym to ja wierzę, że w imię tego można chcieć zmienić życie. Jeśli spotka się osobę, którą obdarzy się uczuciem, która nie będzie tylko chwilową zachcianką, to może warto? Życie nie jest sprawiedliwe, mimo wszystko. Iii czasami jest też tak, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Niestety. Ja wierzę też, że rozmowa jest kluczem. I staromodnie powtarzam, że warto rozmawiać.
      Jak myślisz?
      P.

    Zostaw komentarz