Emocje

Może zaiskrzy jutro?

8 lipca 2015

Możecie spotkać się raz, na dwie, góra trzy godziny- ty idziesz na parapetówkę, on ma siedzieć ze znajomymi w barze. Siedzicie, śmiejecie się, gadacie, po drugim piwie piszesz „ej jednak nie dotrę dziś, bawcie się dobrze”, on wychodząc do toalety napisze kumplowi „stary, nie ma opcji, jest flow!”. Po 23 zmieniacie lokal, zajadacie się frytkami, potem skoczycie np. do piątek. Bawicie się, tańczycie, gdzieś tu jakiś całus, obejmie cię w talii. Nie myślisz wtedy – poznałam go cztery godziny temu, a on łapie moją rękę w taki sposób, jakbyśmy znali się co najmniej kilka tygodni! Podziwiacie Warszawę o wschodzie słońca opuszczając centrum, biegniesz na nocny, szybko dajesz mu całusa i z wymalowanym uśmiechem na twarzy wracasz do domu. Wiesz, że chwyciło. No po prostu wiesz.

Innym razem jest tak: poznajesz kogoś. Myślisz sobie: idealny materiał na faceta. Niby nie zaiskrzyło od razu, nie podoba ci się jego nos, ta koszulka jest brzydka i gdy mówi to tak dziwnie na ciebie patrzy. Spotykasz się z nim, bo jest miło. Jest śmiesznie, fajnie, trochę czujesz, że relacja ta zatrzyma się raczej na friendzone, ale nigdy nie wiadomo. Spędzacie razem kilka wieczorów w tygodniu, w drugim tygodniu kolejne randki. Gadacie niby o czymś ważnym, jednak na siłę.Trochę się całujecie, ale przypomina to bardziej całowanie z nudy niż z jakichkolwiek romantycznych pobudek. Starasz się ogromnie, bo tłumaczysz sobie, że chemia przychodzi z czasem.

Guess what.

Jeśli od razu nie było piorunów, zawału serca, miękkich i uginających się kolan, spoconych dłoni, przyśpieszonego oddechu – prawdopodobnie ich już nie będzie. Jasne, co innego, jak związek powstał na bazie przyjaźni, ale powiedzmy sobie szczerze – nawet wtedy było iskrzenie. Zrozumienie się, tzw. flow, które oboje chwyciliście i się dogadaliście.

Spotykanie się z osobą, która jest w tzw. międzyczasie jest krzywdzące. Zarówno dla ciebie – bo oszukujesz siebie jednocześnie szukając „lepszej opcji”, tak jak dla niego – bo dajesz mu nadzieję, omamiasz, zostawiasz sobie na później.

To tak jak z bezą – niby jesteś najedzona, ale nie podzielisz się tym kawałkiem z przyjaciółką, bo przecież za godzinę spokojnie będziesz w stanie ją zjeść.
Nie o to chodzi. Bądź szczera ze sobą, z nim. Pamiętaj, że prawdopodobnie albo byłaś albo będziesz dla kogoś taką poczekalnią. Na lepsze. Taką osobą, po której facet znajduje swoją kobietę życia, żeni się z nią, chociaż z tobą nie chciał nawet zainwestować w chlebak czy nasturcję.

W tej poczekalni czasami jest miło: miękki dywan, przyjemna, cicha muzyka, ładnie pachnie. Można w niej siedzieć godzinami, a nawet latami. Nie decydując się na wyjście pozbawiasz się szansy na to „flow” z kimś nowym.

Nie trzymaj go w niepewności, siebie też nie.
Albo jest pierdolnięcie albo go nie ma.

Czujesz się tak, że nie jadasz śniadań i obiadów w oczekiwaniu na kolację z nim. Patrzysz w te oczy i myślisz sobie tylko „wow, no kurwa, wow”. Śmiejesz się do telefonu i ważysz każde słowo smsa.

Innym razem wychodzisz do swojego „może zaiskrzy jutro” w leginsach, bez makijażu, a on i tak patrzy na ciebie tak, że w jego oczach zauważasz topniejące masło, niczym na patelni. Są tam też pandy, jednorożce, fajerwerki, różowa wata cukrowa i mięciutki kocyk.

No ale

Ni chuja.

Nie da się.

Zrób wam przysługę i to przyznaj…

Przeczytaj również

6 komentarzy

  • Reply Asica 28 sierpnia 2015 at 15:36

    Dzięki za ten tekst. Pozdrawiam i czytam dalej

    • Reply Paulina Hofman 29 sierpnia 2015 at 14:34

      Dzięki, że jesteś!
      P.

  • Reply Ala 14 listopada 2015 at 20:30

    Twoje teksty są powalające. Czytasz w moich myślach. Opisujesz wszystko to czego sama nie potrafiłam ubrać w słowa, niesamowite. Tak trzymaj 😀

    • Reply Paulina Hofman 16 listopada 2015 at 16:07

      Dzięki Ala:)
      Ja też czasem mam problem z opisaniem tego, co siedzi mi w głowie i tego, co siedzi w sercu, ale pracuję nad tym.
      P.

  • Reply Mia W. 24 stycznia 2017 at 09:18

    No kurde no, u mnie nie ma fajerwerków i patrzenia w oczy z myślą „no kurwa no”, może faktycznie wybrałam źle, tylko zastanawiam się kto jest dla kogo poczekalnią – ja dla niego czy on dla mnie.

  • Reply Paulina Bochenek 22 marca 2017 at 21:22

    Idealnie ujęte! Tego tekstu mi dziś trzeba,bo zrozumialam że jestem tą właśnie poczekalnia. Miła,pod ręką…

  • Zostaw komentarz