Emocje

Nawias to coś, co się liczy.

16 września 2015

Kiedy rozmawia się za pomocą monitora, ekranu, telefonu. Kiedy nie masz szansy poznać się namacalnie. Kiedy nie dane jest ci zobaczyć swoje odbicie w jego oczach. Kiedy nie zatopisz swoich ust w jego. Kiedy twoja dłoń nie poczuje jego ciepła, kiedy jego dotyk nie wprawi twojego ciała w dreszcze. Kiedy nie będziesz mogła uspokoić oddechu, gdy cię rozbiera.

Kiedy rozmawiacie ze sobą patrząc tylko w ekran jest najintymniej.

Wiem, że to może wydawać się wam ckliwe i głupie i nierozsądne. Takie myślenie i takie patrzenie na stan rzeczy, ale tak uważam. Ogromnie trudno jest przekazać wszystko, o czym się myśli za pomocą szeregu znaków i liter. Za pomocą uśmiechu, wielkiej litery P. czy trzech kropek. W nawiasach budujesz historię, podkreślasz jej delikatność.

Nawias to coś, co się liczy.

Trzy kropki dodajesz tam, gdzie nie chcesz nazywać czegoś dosłownie.

<3 stawiasz w momencie, kiedy brakuje ci słów.

:* w momencie, kiedy o niczym innym nie marzysz, jak właśnie o pocałunku.

I poświęcasz tak ogromnie dużo uwagi na te wiadomości, składasz te literki w słowa najpiękniejsze. Martwisz się o strukturę zdania, żeby za dużo nie dać po sobie poznać. Żeby nie pokazać, jak ci zależy. Że kasujesz tego smsa już czwarty raz. Że chcesz pokazać wszystko takim, jakie jest, tu i teraz. Że potrzebujesz atencji, tej konkretnej osoby. Że wszystko robisz pod nią.

Relacje, w które wchodzisz, są skomplikowane. Nigdy nie masz pewności, nigdy nie wiesz na pewno. Fascynuje cię to, podchodzi pod platoniczne uczucia, zakochania, których doświadczałeś kiedyś. I chcesz pisać, i dzwonić, i widzieć, i obserwować. I w pewnym momencie napięcie jest tak duże, wyobrażenia są tak piękne, że musisz się przełamać. Że nie możesz już się wycofać, uciec. Że przecież tęsknisz, jakbyś zasypiał przy niej od kilku lat, a ty wyobrażasz sobie te kwiaty w jego dłoni. Wino pod pachą, gdy idzie cię spotkać. Poznać. Dotknąć.

Ale to jeszcze nie teraz, teraz jeszcze opiszesz mu kilka snów, wspomnisz, że bardzo czekasz. Że chciałabyś wiedzieć o ulubionym filmie, wymarzonym samochodzie czy wakacjach. Obiecasz kupić sukienkę w lilie na nachodzące lato, położyć głowę na jego kolanach.

A on chce cię tulić i całować. I chce cię poznać i znać. Słuchać o tobie i z tobą rozmawiać. Wzruszać się do Czyżykowskiego czy Turnaua. Śmiejesz się ciągle, uśmiechasz, jak głupia. Tęsknisz całym ciałem, do ciała, którego nie znasz.

Nie możesz spać, nie możesz jeść. Tylko czekasz. Wiecznie czekasz. Na coś, co może nigdy nie przyjść.

On może nigdy nie przyjść, pamiętaj.

Przeczytaj również

20 komentarzy

  • Reply Alicja Ziółkowska 16 września 2015 at 18:07

    Nie wiem, co napisać, więc napiszę tylko to – uwielbiam Cię.

    • Reply Paulina Hofman 16 września 2015 at 21:04

      🙂
      To takie miłe Alicja, dzięki!
      P.

  • Reply no marta 16 września 2015 at 19:37

    sukienkę w lilie 😉
    aleś mi przypomniała tę piosenkę, nie pamiętam, kiedy jej ostatnio słuchałam

    • Reply Paulina Hofman 16 września 2015 at 21:01

      🙂 Achhh wrzucałam ją na facebooka! Czasami po prostu chciałoby się poznać niektóre osoby w innym czasie, w innym miejscu, w innym momencie swojego życia, no nie?
      P.

  • Reply Jasiek M 16 września 2015 at 20:24

    „Kiedy rozmawiacie ze sobą patrząc tylko w ekran jest najintymniej.” I jednocześnie większość tego flirtu oparta jest na iluzjach. Dużo, dużo większa część niż gdy jesteście obok siebie.

    „Tęsknisz całym ciałem, do ciała, którego nie znasz.” – a potem poznajesz i przestajesz tęsknić.

    Jasne, życie w iluzji może być przyjemne. Tego nie neguję. Tylko każde wychodzenie z iluzji boli.

    Kolejny tekst, który wywołał we mnie smutek. Masz to tego talent. Keep going 🙂

    • Reply Paulina Hofman 16 września 2015 at 21:04

      Jasiek, ale ja wcale nie chcę tego smutku! 🙂
      Przecież czasami ta iluzja jest dobra, dla nas. Daje nam coś, ubogaca, inspiruje. Później są dwa wyjścia: to o którym piszesz i to, w które chcemy wierzyć czyli że będzie dobrze. Że wszystko się ułoży i rzeczywistość będzie równie dobra, co ta iluzja i część wirtualna.
      Nie uważasz?
      P.

      • Reply Jasiek M 16 września 2015 at 21:20

        Niby mądrze kombinujesz. Nie uważam, żeby iluzja była dobra. Ale to prawda – wszystko czegoś uczy, coś daje.
        Tyle, że idąc Twoim tokiem rozumowania każdą najgorszą rzecz można by w ten sposób obronić. Więc: nie.

        A co do smutku. Skoro nie chcesz to widać masz do tego wrodzony talent! 🙂

        • Reply Paulina Hofman 16 września 2015 at 21:45

          A to nie jest właśnie tak, że każda najgorsza rzecz uczy? Ja będę tego bronić, bo wszystko nas kształtuje – każde jedno słowo przez nas wypowiadane, każdy gest, każda znajomość i rozmowa mają na nas wpływ.

          P.

          • Jasiek M 16 września 2015 at 22:00

            Zgoda. Wszystko ma na nas wpływ, ale pewne rzeczy mają pozytywny a pewne negatywny.

            Ale to nie jest tak, że każda rzecz, której się nauczymy jest dobra/przydatna. Niektóra wiedza/doświadczenie ciąży i przeszkadza. Niektórych rzeczy lepiej byłoby się nie nauczyć/nie doświadczyć. Jasne, można z tego wyciągnąć jakąś naukę albo wiedzę, ale możliwe, że bez tego byłoby lepiej.

            To taka sama nieprawda jak to utarte powiedzenie: „co nie zabije to wzmocni”.

            Dlatego wg. mnie nie warto pchać się w „doświadczanie” na ślepo. Bo teraz jest taka moda na powtarzanie, że „każde doświadczenie jest dobre i uczy”. Byle doświadczać, byle dużo, byle intensywnie. Każdy ma swój sposób na życie 🙂

          • Paulina Hofman 16 września 2015 at 22:24

            Z tym się zgadzam, że czasami jest tak, że lepiej byłoby nie wiedzieć, nie doświadczyć, ale jeśli już to się dzieje to musimy to zaakceptować i wyciągać z tego to, co można.

            Nie wiem. Ja też wychodzę z założenia, że lepiej spróbować niż żałować, że się nie sprawdziło z czym to się je… A przy takim podejściu łatwo o trudne doświadczenia.

            P.

          • Jasiek M 16 września 2015 at 22:59

            Mówimy o zupełnie czymś innym. To oczywiste, że lepiej spróbować niż żałować, że się nie sprawdziło.

            Ja nie mówię o unikaniu trudnych doświadczeń tyko o gloryfikowaniu bolesnych, o wmawianiu sobie jakie to cenne życiowe nauki i tak dalej.

            Chyba zboczyliśmy z głównego wątku, ale to fajnie 🙂

          • Paulina Hofman 17 września 2015 at 10:03

            Ja się nie staram gloryfikować bolesnych doświadczeń, chciałabym ich unikać tak, jak unikam ognia 🙂

            Dzięki Jasiek, za tę dyskusję.
            P.

  • Reply madame jester 17 września 2015 at 00:12

    „Relacje, w które wchodzisz, są skomplikowane.” Są cholernie skomplikowane. I najtrudniej jest w nich wyrazić w stu procentach swoje emocje.

    Czuję, że wszystkie moje analizy ujęłaś w jednym tekście, a jego zakończenie to coś, o czym nie chcemy, ale chyba musimy zacząć myśleć. Ja najpewniej. Po prostu dziękuję!

    • Reply Paulina Hofman 17 września 2015 at 10:05

      Wierz mi, bardzo bym nie chciała tak kończyć tego tekstu, ale sama muszę o tym pamiętać. Że on może nie przyjść, to może się nie ziścić.
      Ściskam
      P.

  • Reply use imagination 19 września 2015 at 14:40

    Co za tekst…ach. Łapie za serce jak cholera. Zwłaszcza, jeśli ma się za sobą podobne doświadczenia. I czasem się tęskni(chociaż nie mogę, nie powinnam)za tą iluzją(a może nie?), za słowami, rozmową(przed ekranami się zaczęło)…
    Mimo wszystko. Nie było to dobre. A ja mam swoją rzeczywistość, której niczego nie brakuje. Prawdziwą i namacalną. Bliską. Obecną.

    • Reply Paulina Hofman 20 września 2015 at 14:37

      Dziękuję 🙂
      Wiesz, ja wiem, że to co jest realne jest lepsze, hmm realne to złe słowo, bo wierzę, że ten ekran to też realny, może nie tyle namacalny, co by się chciało, ale jednak.
      Chyba zawsze jest tak, że chce się, aby to było prawdziwe, nie? 🙂
      P.

  • Reply Wiktoria Papała 19 września 2015 at 19:22

    Jestem w związku na odległość od ponad 2,5 roku. Prawda jest taka, że w chwili pierwszego spotkania (po ok. 3 latach pisania) znałam go lepiej, niż większość osób, z którymi przez 9 lat chodziłam do szkoły. Uczymy się swojego towarzystwa, przyzwyczajamy do głosu (bo nie znoszę rozmawiać przez telefon) i dotyku. Wydaje mi się to na pewien sposób piękne.

    I mam nadzieję, że przyjdzie… jeszcze wiele razy.

    • Reply Paulina Hofman 20 września 2015 at 14:38

      Wiktoria, cudownie to słyszeć. Wiem, że łatwiej jest rozmawiać online – każdy kilometr może być liczony, jak jedna godzina poznania (tak kiedyś napisał mój kolega).
      Lubię poznawac tak ludzi, wiem, że czasami trochę jest to nad wyraz czy na pokaz, ale wierzę też, że jesteśmy prawdziwi i prawdziwie czujemy 🙂
      P.

      Ps Też chcę, żeby przyjeżdżał…

  • Reply dziubiasta 9 listopada 2015 at 21:23

    Przepiękny tekst , cudowny, aż łza kręci się w oku. Prawdopodobnie dlatego, że nie dawno zakończył się mój właśnie taki „związek” … Cudowne 10 miesięcy , najwspanialsze emocje jakich nigdy wcześniej nie przeżyłam z nikim innym „namacalnym”…. Teraz znikł nagle , tak samo jak pojawił się . Potłukł moją duszę i serducho ale….mimo łez w oczach na samo wspomnienie, dziękuję za to „spotkanie”

    • Reply Paulina Hofman 11 listopada 2015 at 13:41

      Cieszę się, że spodobało Ci się to, co napisałam. 10 miesięcy to kawał czasu:) Dobrze, że masz poczucie, że było warto. To najważniejsze, żeby nie żałować.
      P.

    Zostaw komentarz