Emocje

Powroty.

25 marca 2016

Do miejsc, które zna się na pamięć, do drzew, na których korze wyryto kiedyś zapewnienie o uczuciu, miłości największej. Do parku, w którym graliście w tysiąca i makao. W którym kładliście niebieski koc w kratkę i jedliście muffiny z rabarbarem. Do chodników, które przemierzałaś dwa razy dziennie, do sklepu w którym kupowałaś lody Bambino, te z dzieciństwa. Autobusów, które przemierzały z tobą miasto wzdłuż i wszerz. Do ludzi, których kiedyś znałaś, którzy podali ci drinka albo zrobili kanapkę. Do uśmiechów, które towarzyszyły zdanym egzaminom, wagarom i ściąganiu na klasówkach. Do spojrzeń, które odprowadzały cię przed ołtarz, które śledziły każdy twój krok, żeby zapamiętać upadek. Do ławek, na których siadałaś wieczorami pijąc wino. Do jezior, które przemierzałaś płynąc wpław. Do rzek, nad którymi siedziałaś. Do ramion, które dawały ci spokój. Do ust, które dawały ukojenie. Do słów, które mówiły, jak żyć. Do kuchni, w której zawsze były pierogi, do ogrodu z truskawkami i ogórkami w szklarni. Do przyjaciół, którzy pomagali zdmuchnąć świeczkę. Do niego, mimo że zranił. I do niej, chociaż zawiodła.

Wracamy.

Lubimy czasami wracać.

Fizycznie bądź mentalnie. Przechadzamy się ścieżkami, które znamy, przypominamy sobie smak ulubionych łakoci, oscypka spod kolejki na górę. Wracamy myślami do miejsc, w którym było nam dobrze. Do miejsc, w których chociaż jeden, jedyny raz w życiu czuliśmy się bezpiecznie.

W tym nie ma nic złego. To nie jest powód do wstydu. Z tym nie trzeba się kryć. Wszystko, co jest nowe, jest przerażające. Jego nowość i nieznajomość może powodować ataki paniki i lęku. Płacz w poduszkę i zwyczajne odtrącenie rzeczywistości i przyszłości. Nie chcę, boję się, nie znam. Nie wierzę, nie chcę, nie wiem jak. Lepiej mi było wtedy, z nim, tam. Ja już chyba nie chcę próbować, starać się, przecież już to miałam.

Powroty są nieuniknione. Chociaż nie wiem jak bardzo byś się starała, to się nie uwolnisz nigdy. Zawsze cząstka ciebie będzie chciała wrócić do tego, co zna. Zawsze będzie ten jeden element, który przykuje twoją uwagę i sprawi, że wrócą wspomnienia. Zawsze będzie wydawało ci się, że lepiej jest tam, gdzie nas już nie ma. Z ludźmi, którzy z własnej lub nie woli odeszli. Ten element, ta część ciebie, która będzie chciała wrócić pomoże ci czasami uwierzyć, że takie rzeczy się dzieją. Że mężczyźni potrafią tak kochać, że przyjaciele potrafią tak zaskoczyć, wiosna była kiedyś ciepła, lato gorące. Zimą padał śnieg, lizałaś sople z lodu, które zwisały z dachu, spacerowałaś nocą po mieście z grupą nieznajomych. To było. To się działo. To wciąż jest realne. To pomaga, to dodaje nadziei. Otwiera oczy i przypomina, że oprócz tych złych rzeczy dzieją się jeszcze takie warte zapamiętania. Do których wróciłoby się bez mrugnięcia okiem, na jedno zawołanie.

Te powroty to taka terapia, one dają znać czy jesteś już gotowa na nowe czy może potrzebujesz jeszcze chwili dla siebie. Nie warto udawać, że ich nie ma, że to nie wraca, to nie jest wstyd. To elementy, które cię ukształtowały, które doprowadziły cię do momentu, w którym jesteś teraz.

Przeczytaj również

2 komentarze

  • Reply IAM 25 marca 2016 at 21:52

    „To elementy, które cię ukształtowały, które doprowadziły cię do momentu, w którym jesteś teraz.” Słowa tak bardzo u mnie na czasie. Dziękuję, jak zwykle :*

  • Reply Dot 6 września 2016 at 17:29

    Kolejny dobry tekst, czuję, że zostanę tu na długo i przeczytam niejeden wpis 🙂

  • Zostaw komentarz