Emocje

Są tacy mężczyźni.

8 listopada 2015

Są takie miłości.

Są tacy mężczyźni, których kochać będziemy zawsze.

Którzy wywyższeni zostaną na piedestał. Do których każdy będzie porównywany i każdy będzie gorszy. Z którymi każda najkrótsza chwila była najpiękniejsza, każde słowo najważniejsze, każde spojrzenie najgłębsze, a seks najwspanialszy.

Taki mężczyzna co to wiedział co i jak powiedzieć, dla którego kosmos znaczył to samo. Który nucił te same piosenki i pokazywał nowości, które momentalnie pokochałaś. Z kim wieczór nie był cichy i smutny, a magiczny. Z kim mróz nie był straszny, kiedy w krótkiej spódniczce i kusym płaszczu wracałaś grudniową nocą do domu. Który ogrzewał ci nogi, przykrywał kocem. Który śpiewał w łazience najpiękniej. Który włosy żelował, chociaż tego nie znosiłaś. Którego prysznic trwał dłużej niż twój, co też denerwowało.

Ale on się godził spać przy ścianie.

Brał koc, gdy zabierałaś całą kołdrę. Wyłączał film, bo chciałaś zasypiać z nim. Całował cię ciągle, w czoło, polik, zcałowywał z twojej twarzy każdą troskę. W którego oczach czułaś się najważniejsza. W którego słowa wierzyłaś najmocniej.

Zawsze jest ten jeden, nieoceniony mężczyzna do którego będziesz tęsknić całe życie.

Zawsze jest ten jeden, który nie umiał cię pokochać, lub nie chciał, lub nie miał czasu, mieszkał kilkaset kilometrów od twojego czwartego piętra. Który nie chciał, żebyś kupowała bilet w jedną stronę i nie chciał ci pokazać ulubionego miejsca z dzieciństwa.

Zawsze jest ten jeden, który na jedno skinienie mógłby cię mieć. Z innymi chłopcami nieźle się bawiłaś. Wodziłaś na pokuszenie, odwoływałaś randki piętnaście minut przed, bo tak. Bo ci się odechciało. W nich ci przeszkadza to, że nie mają metr dziewięćdziesiąt czy więcej, że nie rozumieją żartów, ironii.

Zawsze jest ten jeden, przy którym chciałaś być. Dla którego mogłabyś rzucić wszystko. Przeprowadzić się, wprowadzić, rozważyć karierę gospodyni domowej, zaplanować imię dziecka czy noc z pokerem i whisky. Chciałaś kupować wtedy bilety do kina, na samolot, do teatru, na koncert. Bilet do szczęścia, w jedną stronę.

Zawsze jest ten jeden, który nie pokochał ciebie tak, jak ty jego.

Zawsze jest ten jeden, który będzie. Wszyscy inni się zmienią, a to wciąż on będzie adresatem każdego najpiękniejszego marzenia. Każda spadająca gwiazda będzie miała jego imię, każda rozmowa z nim, najkrótsza wymiana zdań będzie dawała morze nadziei. Każdą przyjaciółkę okłamiesz, że nic do niego nie czujesz, że to historia.

Zawsze jest ten jeden, który będzie czuł się gorszy. Bo on będzie wiedział, on będzie czuł, że ktoś kiedyś był ważniejszy. Trudno jest sprostać takim oczekiwaniom, być klinem.

Zawsze jest ten jeden, którego w rozmowach nazywać będziesz miłością życia. Niespełnioną rzecz jasna, co tylko dodaje dramaturgii całej sytuacji.

Dla niego zrobiłabyś bardzo dużo, o ile nie wszystko.

Przeczytaj również

15 komentarzy

  • Reply Katarzyna Marczyk 8 listopada 2015 at 22:17

    Jest taki cudowny, bo idealizujesz go w wyobraźni.
    Miałam tak przez kilka lat. Zaryzykowałam. Do domu wróciłam wolna. Polecam. 🙂

    • Reply Paulina Hofman 9 listopada 2015 at 13:16

      Ach wiadomo,
      że im bardziej ktoś jest nieobecny tym bardziej się go chce mieć w życiu…
      No i nawet, jeśli już nie mamy kontaktu z tą osobą, to i tak to zostaje w sercach. Bo to, czego nie możemy mieć, kogo nie możemy mieć, to najbardziej boli.
      Najbardziej się wtedy tęskni.

      Ale spokojnie,
      przeżyjemy:)
      P.

  • Reply Jeżoczłowiek 10 listopada 2015 at 21:26

    Miałam (mam?) takiego Ktosia. Po kilku latach marzenia postanowiłam się z nim zmierzyć. I nic się nie wyjaśniło, do tej pory nie wiem czy bardzo się bał, czy po prostu nie chciał. Wszystko jakoś ucichło. I czasem się zastanawiam jak to z nami było. Nawet nie chodzi o to, żeby z nim w końcu być. Bardziej jakbym czytała książkę i zgubiła ją zanim dowiedziała jak się kończy i o co chodziło głównemu bohaterowi na początku.
    Po prostu chciałabym wiedzieć, czy byłam naiwna, czy nie ta. Czy może ta, ale było za dużo ale.
    Chociaż znalazłam godne zastępstwo, M. I nie ważne co by sie okazało z Ktosiem, to i tak wybrałabym M.
    Ale gdzieś w środku tak strasznie mi wstyd, że nie mogę pozbyć się Ktosia. I, że w jakiś sposób M zawsze będzie godnym zastępstwem, mimo, że jest mi najdroższy.

    • Reply Paulina Hofman 11 listopada 2015 at 13:44

      Ach, no bo właśnie tak jest, że żyje się pamiętając i tęskniąc do tego, czego mieć nie możemy. Może gdyby Wasza historia nie była urwana w jednym momencie, tak jak w sumie moja, gdybyś mogła z nim pożyć na tyle, żeby dopadła was szara rzeczywistość wszystko byłoby inaczej, a jest tak, że nie wiesz. Zastanawiasz się jedynie i myślisz.
      Mimo, że masz kogoś, kto jest obok to chciałabyś znać historię, która mogłaby się wydarzyć „wtedy, gdyby….”
      P.

  • Reply Dorota Syguła 9 lutego 2016 at 23:02

    Ten tekst jest rewelacyjny, Twój majstersztyk 😉

    • Reply Paulina Hofman 10 lutego 2016 at 17:05

      Ojej! 🙂 Dziękuję pięknie, ja osobiście lubię jeszcze ten nowszy, ale w podobnym stylu napisany – Nie wspominaj o niej.
      Zerknij kiedyś!:)

      Ściskam
      P.

  • Reply Marek 25 lutego 2016 at 18:01

    Nie wiem na ile zdajesz sobie sprawę jak bardzo taki wpis jest dla mężczyzny upokarzający. On jest wręcz rozwodowy.

    • Reply Paulina 29 lutego 2016 at 19:19

      Upokarzający?
      Pozostaje mieć nadzieję, że nigdy nie przegrasz w starciu z tym, o którym piszę.
      P.

    • Reply Paulina Hofman 1 marca 2016 at 13:46

      Upokarzający? Nie chciałam, żeby taki był. Napisałam to, co każdy po cichu myśli…
      P.

  • Reply jaka ja 1 marca 2016 at 23:12

    Czytając Twój tekst miałam wrażenie, że ktoś siedzi w mojej głowie i wypowiada słowa za mnie. Do dzisiaj wydawało mi się, że nie można zrozumieć mojego sposobu myślenia, a jednak jest ktoś, kto myśli jak ja. To pokrzepiające. A sam tekst na cóż szczery do bólu i prawdziwy, ale tylko w oczach kogoś, kto może być na miejscu bohatera…

    • Reply Paulina Hofman 7 marca 2016 at 10:57

      Ja wiem, ten tekst trochę nas eksponuje, nas – kobiety, które ciągle chcą kogoś/czegoś innego. Bo on odsłania nasze pragnienia, być może chwilowe, ale te skrywane.

      Ściskam,
      P.

      • Reply jaka ja 10 marca 2016 at 20:44

        dokładnie pragnienia o których wiemy tylko my same 😉

  • Reply Barbara Czulak 3 marca 2016 at 08:44

    Twoje słowa oddają moje myśli. Siedzą w nas kobietach pewne zaszłości, do których nikomu się nie przyznajemy. Dlaczego? Może by nie ranić, może czujemy, że mogłoby to sprawić ból. Nie chcemy się przyznać jak wiele, ktoś mógł znaczyć. Nie potrafimy wymazać osoby, minionego czasu. W naszej głowie siedzą pytania na które nigdy i nikt nam nie odpowie, bo życie zabrało możliwość dalszego ciągu czegoś ważnego. I nie ważne jest,że możemy znaleźć się w doskonałym związku u boku mężczyzny, który za nas wskoczyłby w ogień, troszczy się i jest gotowy na to wszystko czego nie zrobił tamten, kiedyś. W środku na zawsze pozostanie niedopowiedzenie akurat tamtej historii. Dziękuję Ci za ten tekst. Ukazał mi fakt, że nie jestem odosobniona w swoich przemyśleniach. Pozdrawiam

    • Reply Paulina Hofman 7 marca 2016 at 10:59

      Basiu,
      bo my nie chcemy się przyznać, bo też mamy swoje uczucia i na tyle świadomości powagi takiej sytuacji, o której pisałam, że nie chcemy ranić innych. Wybieramy czasem to mniejsze zło, czyli nie wypowiadania swoich obaw, lęków głośno tylko przyklepywanie ich do spodu swojego serca i często rozumu.
      Ściskam czule,
      P.

  • Reply PP 9 lipca 2016 at 00:00

    Tekst podesłała mi przyjaciółka, bo wie jak jest. 6 lat. Nigdy naprawdę nie był mój, nigdy nie będzie. Od paru lat średnio 2 uniesienia w roku, być może wyjątkowe, ale bez sensu. Dwa odległe miejsca, inne życia, własne światy. A mimo to, ja wciąż myślę i tęsknie. A on będzie mi siedział w głowie tak, jak potrafią tylko nieobecni.
    Dziękuję Ci za ten tekst, bardzo.

  • Zostaw komentarz