Zdrowa dieta

Sztuka mówienia NIE.

12 marca 2018

Sztuka mówienia NIE – w momencie podjęcia decyzji, że „rzucam wszystko i będę fit” sytuacja jest raczej jasna: odżywiamy się zdrowo, zapisujemy się na siłownię lub kupujemy płytę z ćwiczeniami tudzież biegamy z koleżanką. Robimy duże zakupy, do lodówki wkładamy puszki tuńczyka i kolejne warzywa. W naszych szafkach jest teraz makaron pełnoziarnisty lub bezglutenowy. Instalujemy apkę do zliczania kalorii, zbieramy miary z całego ciała. Zaczynamy nowe, zdrowsze życie.

Wiecie, co ja robiłam na początku swojej przygody z dietą? Z racji tego, że ludzie nie akceptowali mojego „nie” i namawiali, dogadywali, sprawiając, że czuję się głupio i w końcu ulegałam ich namowom, zwyczajnie przestałam wychodzić ze znajomymi. To brzmi głupio i niedorzecznie, ale taka jest prawda.

Ludzie nie rozumieją, że nie chcesz „zjeść tego jednego ciastka”, „wypić dwóch małych piwek”. Ty się zmieniasz, przynajmniej próbujesz, a oni nie. I chwała im za to, nie każdy musi przecież ćwiczyć, biegać, pocić się. Wolność wyboru – tak to się nazywa. Mi samej ciężko było być asertywną, jedyną trzeźwą w towarzystwie itp. Żeby unikać tych krępujących sytuacji po prostu odmawiałam wyjścia na piwo. Obecnie jest to dla mnie dużo prostsze – wiem, że mogę wypić to piwo czy wino, ale przeważnie nie mam ochoty. W tygodniu, kiedy z koleżankami spotykam się przeważnie po treningu, idę na kolację z torbą treningową, to wolę zjeść dobrą kolację i wypić dzbanek pysznej herbaty. Czasem trochę się ze mnie śmieją, ale ja już się przyzwyczaiłam do tych monologów, że skoro ćwiczę to przecież to wypocę itp. To kwestia wyboru – tyle.

Dlaczego tak ważna jest sztuka mówienia nie? To dla waszego dobra – ja nie znoszę się tłumaczyć i wywodzić nad tym, że dziś nie chcę deseru czy alkoholu. Jestem świadoma swoich decyzji, swojego żywienia i to ja decyduję o tym, kiedy coś zjem lub wypiję. Nie znajomi – ja. Również w kwestii odmówienia zjedzenia mięsa czy deseru z laktozą – macie prawo odmówić bez wyrzutów sumienia.

Co możecie powiedzieć znajomym, którzy są dociekliwi i nie odpuszczają wam tego jednego piwa czy pizzy? Że staracie się ograniczyć alkohol, że dziś nie macie ochoty na ten posiłek. Że macie słabe wyniki badań albo po prostu coś wam zaszkodziło – małe kłamstwo jest tu dozwolone. Lepsze ono niż unikanie znajomych…

Jak jeszcze sobie radzić? Okrutne, ale prawdziwe. Bądźcie stanowczy, odmówcie z pewnością i nie rozmieniajcie się na drobne tłumacząc, że czujecie się grubo albo chcecie schudnąć. To akurat znam z autopsji i to nigdy nie jest rozumiane. Po takim zwrocie w waszą stronę poleci tysiąc zapewnień, że dobrze wyglądacie i dieta niepotrzebna.

Nie chciałabym, żebyście mieli wyrzuty sumienia z powodu odmawiania znajomym ciastka, chipsów czy wina. To wszystko musi być Waszą decyzją. Wiem jednak, jak ciężko jest podtrzymać znajomości, które koncentrują się głównie wokół używek, gdy my z tych już nie korzystamy. Nie chodzi mi tu o zmianę otoczenia i znajomych, bo niektóre przyjaźnie są naprawdę wartę podtrzymania. Pamiętajcie, że należy się wam szacunek. Wasi znajomi czy rodzina nie musi tego do końca rozumieć, ale nie powinna jednocześnie wpływać na wasze poczucie dyskomfortu czy pogorszenie nastroju z racji odmowy dodatkowej porcji itp. Chciałabym, żebyście potrenowali trochę asertywność i pamiętali, że sami musicie o siebie zadbać. Bądźcie dla siebie dobrzy i postępujcie w zgodzie ze sobą.

Przeczytaj również

2 komentarze

  • Reply Natalia Skóra 13 marca 2018 at 12:24

    Moim zdaniem wszystko jest kwestią wyćwiczenia. O co mi chodzi? Musimy się nauczyć być odporni na ataki innych osób, w pewnym momencie to już dla nas nie jest żaden problem.

    • Reply Kąsek 15 marca 2018 at 08:41

      Jasne, oczywiście, ale początki są niestety trudne i czasem bolesne. Pozdrawiam!

    Zostaw komentarz