Emocje

Trochę żałuję, że tak bardzo szybko chciałam dorosnąć.

16 lipca 2015

Pamiętasz, jak to było kiedyś? Jak nieśmiało łapał cię za rękę, jak myślałaś o walentynkach, jako najpiękniejszej możliwości pokazania, że kogoś lubisz. Chodziliście za rękę po zmroku, siedziałaś na fotelu i zamiast stukać w klawiaturę siedział obok ciebie albo dzwonił, grał do słuchawki „Under the bridge”. Chodziliście na ogniska, nad jezioro, po łąkach i drogach polnych. Czasem kupowaliście najtańsze wino, za około 7 złotych. Siedzieliście wtedy przy blasku ogniska, śpiewaliście piosenki Hey i Akurat. Miałaś trampki, on miał zawsze czarne t-shirty, na ręku pełno rzemyków, we włosy wkładał ci chabry. Kupowaliście sobie sok bananowy i siadaliście na górce, opierając się o swoje plecy, marzyliście o byciu dorosłymi.


Dla ciebie dyskoteka była wtedy, kiedy w samochodzie dziadka włączałaś kasetę z piosenkami, pewnie disco polo albo Britney, wołałaś sąsiadów i skakaliście na piasku. Kiedy w ogrodzie był ustawiony szlauch, w sensie wąż ogrodowy, biegaliście przez strumień tej zimnej wody i lipcowe upały nie były straszne. Siadaliście w żółtym piasku, sąsiad miał latarkę i opowiadał wieczorne historie o duchach. Chodziło się na jagody do lasu tylko po to, żeby potem sprzedać je za kilka złotych, kurki też. Dziadek o lasce, prawdopodobnie zapominał, że jesteś z nim w lesie, ale po jakimś czasie zawsze wracał. Babcia wysyłała cię do piwnicy po dżem truskawkowy, mama ganiła za to, że jest bałagan. Angielskiego uczyło się poprzez oglądanie Harrego Pottera z napisami – pauzowało się wtedy film, spisywało słowo polskie i to, jak brzmi po angielsku. Gdy oglądało się Piłę część pierwszą, pod kocem, na krześle obrotowym, we własnym pokoju, to było właśnie najbardziej przerażające. Dzwoniło się do koleżanek, na domowy numer, wysyłało listy i pocztówki. W roku szkolnym tęskniło się do wakacji, w wakacje tęskniło się do języka polskiego i Pani Tkacz. Marzyło się o tym, aby przyjaźnie trwały wiecznie, chłopaki nigdy nie rzucali, matura była prosta, życie beztroskie.

Trochę żałuję, że tak bardzo szybko chciałam dorosnąć.

Może mogłabym z tego okresu dziecięcych marzeń wycisnąć więcej, nazbierać doświadczeń, wspomnień, pamiętać o tym, że w pewnym momencie to minie, przeminie częściowo i będzie trzeba poważniej podejść do życia.

Mam świadomość, że to wszystko dorosło ze mną i cholernie cieszę się z tego, że zrobiłam te wszystkie rzeczy, gdy nie myślałam jeszcze o konsekwencjach i tym, że czasami po prostu będę się bała, że sobie nie poradzę w życiu. Pierwsze wino, pocałunek, kłótnia z przyjaciółką, jedynka w szkole, przegrany konkurs, zapomniane przyjaciółki i miłości, które co rusz się zmieniały. Pamiętam smak oranżady w szklanej butelce, lody bambino, smak gum do żucia, vibovit, pastylki czerwone na ból gardła, skakanki i gry „w gumę” pod szkołą.

Dobrze było być dzieciakiem, nastolatką.

Nawet ten trądzik nie przeszkadzał. Szkolnych wyzwisk już nie pamiętam, tych tragedii z tamtego czasu typu: ona powiedziała, że cośtam, a ja co: też, nie.

Dobrze było, chociaż nie mówię, że teraz jest źle.

Jest inaczej – trzeba pamiętać o rachunkach, wynieść śmieci, zrobić zakupy.

Mam wrażenie, że teraz nie kocha się już tak, jak kochało się w liceum, ale może mi się tylko wydaje.


 

Autorką mojego portretu jest Magda Wyczk,

Przeczytaj również

Brak komentarzy

Zostaw komentarz