FIlm, Kultura

#filmowaniedziela – The perks of being a wallflower

18 października 2015

Podczas deszczu dzieci się nudzą? Niekoniecznie… Los sprawił, że ten weekend przesiedziałam w domu chora. Nie wychodziłam w sobotę, a w niedzielę tylko do lekarza. Z tej okazji pod kocem i z herbatą nadrabiałam filmowe zaległości i mam dla Was kilka perełek, które chciałabym, żebyście obejrzeli.

Ha i uwaga: oznaczajcie ciekawe filmy #filmowaniedziela tak, abym mogła je znaleźć na Facebooku czy Instagramie, dobrze? 🙂

Charlie, a właściwie: The Perks of Being a Wallflower to obraz genialny, na podstawie książki, której nie miałam jeszcze okazji przeczytać.

Główny bohater Charlie (Logan Lerman) to nieco dziwny chłopak, który nijak nie może odnaleźć się w liceum. Poznaje jednak Patricka oraz Sam (w tej roli Emma Watson), którzy są w ostatniej klasie i to ich ostatni rok w tej szkle. Przyrodnie rodzeństwo wprowadza do swojego życia nieporadnego pierwszoklasistę, który nie odzywa się za dużo, mało wie i zdecydowanie nie jest duszą towarzystwa. Pierwszy alkohol, narkotyki, pocałunek to wszystko dzieje się przy fantastycznych piosenkach, które są idealnie dopasowane do poszczególnych scen. Wiadomo jednak, że introwertyczny Charlie skrywa pewną tajemnicę, która wywiera na niego ogromny wpływ… Rzeczy, jak to wśród nastolatków komplikują się i ich relacje raz burzą się, raz ewoluują. Charliego ogląda się przyjemnie, to jeden z tych filmów, do których można wracać, który nas nie przygniata ciężarem tragicznych doświadczeń bohatera, a jednak pokazuje, że z każdej sytuacji możemy wyjść cali i zdrowi. Film ten bazuje na naprawdę dobrych dialogach, których na pewno w książce jest znacznie więcej… I już wam mówię, że nie omieszkam do niej zajrzeć!

– Dlaczego mili ludzie umawiają się ze złymi osobami?

– Akceptujemy miłość, na którą w naszym mniemaniu zasługujemy.

– Czy możemy sprawić, żeby ludzie czuli, że zasługują na więcej?

– Możemy spróbować…

– Widzę to. Ten moment, w którym nie jesteś kawałkiem smutnej historii. Jesteś żywy. Wstajesz i widzisz światła budynków, wszystko to, co sprawia, że się zastanawiasz. I słyszysz tę piosenkę jadąc w samochodzie z ludźmi, których kochasz najbardziej na świecie.

I w tym momencie, przysięgam, jesteśmy nieskończeni.


Znacie? Oglądaliście? A może czytaliście książkę? Będę wdzięczna, jeśli podzielicie się ze mną takimi filmami, które bazują na ciekawych dialogach, traktują o podobnych problemach i mają w tle tak świetne piosenki, jak chociażby ta David’a Bowie’go.

Przeczytaj również

2 komentarze

  • Reply Kamila Bondos 9 listopada 2015 at 14:30

    Oglądałam milion razy, książkę czytałam tylko raz ale na pewno będę do niej wracać, bo jest tak samo świetna jak film, więc bardzo polecam! A jeżeli chodzi o filmy o podobnej tematyce, to godny polecenia jest „It’s kind of a funny story” i nawet jest tam piosenka Davida Bowiego 🙂

    • Reply Paulina Hofman 11 listopada 2015 at 13:39

      Ooo dzięki Kamila!:) Nie słyszałam o tym filmie, ale na pewno nadrobię.
      Czaję się na książkę i też się pewnie na nią skuszę, jak tylko skończę Osiecką.
      Całuję
      P.

    Zostaw komentarz