Emocje

Nie chcę cię, nie chcę.

19 sierpnia 2016

Wybacz, ale muszę teraz zostać sama.

Maluję paznokcie na czerwono, uczę się hybrydy, która wcale nie jest taka trudna, jak mi się zdawało. Kiedy robiła ją E. w moich oczach była niczym bohater- odcinając skórki wokół płytki paznokcia najdelikatniej, jak potrafiła, żeby tylko mnie nie zranić. Dosłownie. I w przenośni pewnie też.

Muszę zostać sama.

Mam swoje biurko, które jest jednym z piękniejszych miejsc, jakie kiedykolwiek nazywałam „swoim”. Unosi się tu piękny zapach miodu, lawendy i brzoskwiń, dzięki dyfuzorowi z Tk-Maxx. Mam też małą świeczkę, obraz z liściem i cotton ballsy, które zwisają z karnisza. Błękitne zasłony, które Mama uparcie chce prać i prasować, mimo że nie mam ani suszarki na pranie ani deski do prasowania, o ironio.

Muszę zostać sama.

Nie chcę wychodzić, nie chcę cię całować, nie chcę zapraszać cię do swojego łóżka czy między swoje nogi. Nie mogę poświęcić ci uwagi, czasu, chwili i kartki z pamiętnika. Muszę tu posiedzieć sama, wypić kawę, herbatę. Zamówić jedną porcję dania, ciasta.

Są takie etapy w życiu, o których nie miałam pojęcia kiedyś. Wiesz?

Jedyne czego chcesz to mężczyzna – on cię determinuje, określa, bez niego nie możesz zaznać szczęścia, nie czujesz się wartościowa, ładna. Skupiasz się tylko na myśli, żeby nie myśleć, że tego chcesz – związku, przynależności, wspólnych śniadań i nocy. I potem nagle bum, nie chcesz już nikogo, nie masz weny, po prostu wybierasz jedzenie brzoskwiń na kanapie zamiast randki z chłopakiem, który pięknie na gitarze gra i dobrze mu z oczu patrzy.

Wybacz, ale ja muszę teraz zostać sama. Nie mogę, nie mogę wyobrazić sobie kolejnych rozczarowań, a zawsze powtarzam, że one bolą najbardziej. Nie zniosę twojego zwątpienia, wiadomości „musimy porozmawiać” albo „nie chcę cię zranić”. Nie mogę, nie chcę, rzygać mi się chce od twojej zajebistej troski o moje emocje, moje rozczarowania i ostatecznie moje serce.

Muszę zostać sama. Nie jestem gotowa na to wszystko, co możesz mi dać. Ani na orgazm ani na łzy, kłótnie, może nawet na kwiaty od ciebie nie jestem gotowa. Nie umiem sobie wyobrazić ciebie na zdjęciu ze mną, w jakiekolwiek, nawet najładniejszej ramce. Nie czuję się gotowa na spotykanie ciebie przez chwilę dłużej. Zbiera mi się na płacz, gdy wyobrażam sobie, że zabierasz mi kawałek kanapy, łóżka albo kradniesz mi moje jedzenie z mojego talerza, który jest w mojej kuchni, w moim mieszkaniu.

Robię z siebie głupka i pewnie z ciebie też. Ale nie, nie droczę się, moje „nie” dziś nie znaczy „tak”. Nie igram, nie bawię się. Nie przytulaj mnie, nie zbliżaj się, nie podchodź. Nie mów do mnie, nie rzucaj słów na wiatr. Możesz zamilknąć.

Muszę zostać sama. Na razie nie mogę zmierzyć się z tym, że znów mogłabym utracić cząstkę siebie na rzecz ciebie. Kimkolwiek byś nie był i jak pięknie byś nie pachniał. Tym razem naprawdę chodzi o mnie, nie o ciebie.

Przeczytaj również

2 komentarze

  • Reply Natalia 20 września 2016 at 12:06

    Trafiłaś do mnie tym tekstem. Słowa „nie mogę wyobrazić sobie kolejnych rozczarowań” i „Na razie nie mogę zmierzyć się z tym, że znów mogłabym utracić cząstkę siebie na rzecz ciebie.” przeszywają mnie dogłębnie i wyrażają to, co czuję już od kilku tygodni.
    Trzymam się myśli, że czas mnie wkrótce uzdrowi.

  • Reply Tekstualna 6 listopada 2016 at 13:23

    och <3

  • Zostaw komentarz