Emocje

Sama sobie świetnie radzę.

5 listopada 2015

Aaa psik.

Kicham, słucham francuskich piosenek, a mój gramofon znów się zaciął. Po przesłuchaniu dwóch płyt, dwóch ich stron się zacina, ale taki jego urok. Nie chcę go zmieniać. Kicham na tę jesień, na te moje wątpliwości, na wahania humorów. Na to, że zawsze chciałam mieć piegi, bardzo rude włosy albo aparat na zębach.

O, już działa, Bajor śpiewaj piosenkę Korcza „Ogrzej mnie”, a ja siedzę przy kaloryferze, który nastawiony jest na „2”, a i tak mi za ciepło. Nogi wyciągnięte mam na łóżko, sama siedzę w fotelu, na którym nie siedziałam chyba rok. Ostatnio go polubiłam, mogę patrzeć na księżyc i na niebo, bo on jest bardzo niski – ten fotel w sensie.

Dziś czuję trochę, jakby miały być święta.

Zaczął się listopad, posprzątałam całe mieszkanie, dokładnie, tylko okien nie myłam. Zjadłam posiłek, znów sama. Nalałam jedną szklankę soku. Przez to, że gotuję tylko dla siebie przytyłam, serio. Wszystko jest dla dwóch lub więcej osób – każdy kawałek mięsa, każdy kilogram ziemniaków i każdy karton mleka. Nie umiem tego zostawiać, nie nauczyłam się gotowania jednej porcji makaronu, kupuję mniejsze paczki, gotuję wtedy całe – chyba 300g, rozdzielam na dwa czy więcej obiadów.

Jadam te obiady ciągle takie same. Schabowe robię na 3 dni, makaron na 2, ryż i kaszę rozdzielam na 2 posiłki i trochę. Whisky wystarcza mi na dłuugo. Kawy sypanej praktycznie nie pijam, ser żółty wyrzucam, bo nie umiem go dojeść. Pieczywo mrożę, szynkę mrożę, drożdże mrożę. Gdy ścielę to ubieram jedną dużą poduszkę i jedną małą, jaśka w sensie. Sama kupuję sobie perfumy i kwiaty. Sama robię sobie herbatę, sprawdzam temperaturę nie tuląc swojego czoła do innego policzka. Sama rozpycham się w łóżku i przykrywam, gdy spadnie kołdra. Dla siebie samej wyglądam ładnie. Sama oglądam na YouTube jak odetkać zlew. Sama rozrzucam wszędzie skarpetki, zbieram je dopiero przed odkurzaniem. Planuję podróże, wojaże. Planuję kino, teatr, koncert. Kupuję jeden bilet na Krawczyka, znów. Nie odkładam pieniędzy na wspólne konto, nie wchodzę na dział męski. Nie przeglądam już gadżetów ulubionych drużyn sportowych, nie zastanawiam się nad niespodzianką i upominkiem. Nie martwię się o antykoncepcję, nie muszę udawać, że nie mam kaca. Flirtuję, pisuję, podśpiewuję.

Wszystko robię sama dla siebie.

Dbam o siebie najlepiej, jak potrafię. Zapewniam sobie wszystkie potrzebne mi do życia składniki. Robię sobie prezenty. Daję nagrody, wymierzam karę. Sama się dołuję i motywuję. Sama płacę rachunki i wynoszę śmieci. Sama umiem sobie pościelić i umiem się sama wyspać. Sama planuję sobie wieczory i sama wyjeżdżam do rodziny. Sama wracam z imprezy taksówką, no, przeważnie. Sama podejmuję decyzję, sama rozstrzygam spory między własnym sercem i rozumem.

Sama sobie świetnie radzę, mimo że nie zawsze mam na to ochotę.

Przeczytaj również

4 komentarze

  • Reply Agata 6 listopada 2015 at 18:56

    Jest taka piosenka Ani Dąbrowskiej – „trudno mi się przyznać, że to wszystko nagle traci sens gdy ciebie nie ma” itd. I ona z kolei jest o mnie. Bo ja naprawdę nie mam problemu żeby iść sama do restauracji na coś dobrego albo do kina (jak dzisiaj na świetny szwedzki film). I co z tego, że to tam jest największe stężenie zakochanych par…? Naprawdę, nie przeszkadza mi to. Lubię na nich zerkać między jednym a drugim rozdziałem Dumy i uprzedzenia. Tylko, że potem wychodzę z tej cholernej knajpy i myślę sobie, że przez to moje „radzę sobie świetnie” nie ma osoby, która zadzwoni w nocy czy bezpiecznie wróciłam do mieszkania albo ochrzani za brak rękawiczek, a na dworze przecież -15! I wtedy przychodzi refleksja, że to wszystko miałoby jakiś sens gdybyśmy zamówili dwa desery na spółkę i każdy zjadł po połowie, a nie ja sama oba, bo nie mogłam się zdecydować… I mimo iż wiem, że radzę sobie świetnie to czasami nie wiem po co….

    • Reply Paulina Hofman 9 listopada 2015 at 13:15

      Ania to zawsze potrafi wyśpiewać, to, co się chce powiedzieć.

      Ktoś będzie i się zaopiekuje, zobaczysz.
      Ściskam
      P.

  • Reply Patrycja 10 listopada 2015 at 23:13

    świetny tekst! Czuję jakbyś pisała również o mnie. I wcale „nie mam na to ochoty”.. Pozdrawiam z całego serca! 🙂

    • Reply Paulina Hofman 11 listopada 2015 at 13:44

      A kto ma ochotę? Raz na jakiś czas można, jasne, ale można też oddać się komuś w opiekę.
      W takie ramiona kochające… 🙂
      P.

    Zostaw komentarz