Lifestyle

Blogerka kulinarna – największe stereotypy

13 stycznia 2015

Kura domowa. Tak wielu sobie myśli o blogerkach kulinarnych- wszystkie siedzimy w kuchni, nie umiemy nic poza gotowaniem i pieczeniem. Siedzimy i tyjemy. Taki stereotyp.

Blogerka kulinarna nie może być ładna, odnosić sukcesów poza tym, że jej sernik nie opadnie, a biszkopt wyjdzie o 3cm wyższy niż powinien. Przeważnie mamy zaplanowane wpisy pół roku do przodu i piernik pieczemy w lipcu, otóż nie, w listopadzie:P

Największe stereotypy, z którymi się spotkałam:

1. Musisz gotować od dziecka, co? Nie, nie muszę. Wcześniej tego nie lubiłam, w liceum robiłam co najwyżej 3 potrawy: makaron ze szpinakiem, makaron z pomidorami (tak, Krzyś, ten) i naleśniki z owocami. Nie przypominam sobie, żebym piekła, kiedyś dla Mamy zrobiłam jabłecznik chyba, z wódką (Maruch, Ty dostałeś kawałek, pamiętasz?). Tyle. Gotować zaczęłam po wyprowadzce na studia, nie wcześniej. Zresztą, przecież mieszkają z Babcią i Mamą miejsca dla mnie nie było w kuchni, heloł!

2. Pewnie nie masz na nic czasu, skoro ciągle gotujesz! Nie, nie gotuje ciągle! Wcześniej, kiedy nie pracowałam i byłam „tylko studentką” też nie gotowałam ciągle. Owszem, często, ale nie ciągle:) Oprócz ubijania bitej śmietany i zagniatania ciasta kruchego mam też inne zainteresowania- gram na gitarze, śpiewam, czytam czy chodzę na spacery. Serio, nie siedzę w kuchni (znaczy teraz tak, bo tu piszę, bo mi wygodnie i okej, przed chwilą zrobiłam obiad, ale mniejsza:P).

3. Ty to wszystko zjadasz? Otóż nie! Zapraszam znajomych, gotuję dla rodziny, mrożę i przetwarzam. Robię jedną lub dwie porcje. Chowam w słoiki- serio. Nie zjadam wszystkiego, bo wyglądałabym jak szafa po 3 latach blogowania 😉

4. Musisz mieć taki wypasiony, ogromny zeszyt z przepisami po prababci, co? Nie. Nie mam takiego zeszytu i nie miałam nigdy, gdy potrzebuję przepisu to dzwonię do Mamy lub Babci, ewentualnie którejś z Cioć. Nigdy nie prowadziłam takiego zeszytu, chociaż moja Babcia takowy posiada, z przepisami na ciasta. Ja zapisuję wszystko od razu na blogu, w mejlu lub na karteczce, którą i tak zgubię.

5. Pewnie zawsze masz coś do jedzenia, co? Jesteś taka ogarnięta, zorganizowana i bizneswoman. Nie. Często nie mam czasu iść na zakupy i w mojej szafce są płatki kukurydziane, a w lodówce brakuje mleka. Mam mąkę, ale nie mam jajek. Jest pomidor, ale brak chleba. Serio, to nie jest tak, że moja lodówka ma nieskończoną pojemność i wszystko, co do niej włożę jest zawsze świeże, soczyste i jędrne.

6. Chyba nigdy nie zamawiasz pizzy i nie jesz w maku, co? Znów błąd. Zamawiam czasami pizzę, wchodzę do McDonalds po wrapa albo frytki. Zamawiam sajgonki albo chińskie. Po prostu nie ma szans, żeby gotować sobie zawsze zdrowy posiłek, a na mieście jeść tylko sałatki. Jestem też człowiekiem i czasami muszę spożyć glutaminian sodu, nie tylko marchewki z ekologicznego gospodarstwa.

7. W restauracjach jesz za darmo! Nie. Owszem, zdarza się, że jestem gdzieś zaproszona, że jest jakaś akcja, w której biorę udział i faktycznie, dostaję jedzenie za free, ba, nawet mi płacą, żebym to zjadła. To nie jest jednak reguła, to są wyjątki, miłe. Płacę za siebie, czasami za koleżankę i jeszcze daję napiwek, wow, co?

8. Twoja rodzina musi uwielbiać to, że masz bloga! Yy jasne, mhm. Gdy dogaduję Babci o jedzenie, o kostki rosołowe cioci i o za tłusty sos zagęszczany mąką ziemniaczaną i śmietaną, to tak, uwielbiają mnie  😉 Gdy jestem przekonana, że moje ciasto jest lepsze niż Cioci to też, mhm, uwielbia mnie 😉

9. Pewnie umiesz zrobić hdbdhjfbf, danie pochodzące z Izraela? Nie. Serio, ciągle się uczę, nie jest tak, że umiem zrobić wszystko, że zawsze wyjdzie mi idealnie gładka zupa krem, a ziemniaków nie przesolę. Mogę się mylić, mogę ciągle poszukiwać nowych przepisów i się uczyć nowych technik przygotowania potraw.

10. Twoje koleżanki to też blogerki kulinarne, no nie? Nie 😉 Nie wszystkie.

11. Przyjedziesz do mnie i zrobisz mi szał w kuchni! Yy chciałabym. Stało się tak, że pojechałam do jednego blogera (niech Wam będzie, Krzysia), całkiem lubianego chyba, nie tylko przeze mnie, ponoć;P Miałam coś ugotować, ekscytacja sięgała sufitu Jego kuchni. Miały być fajerwerki, szał macicy, i w ogóle. Nie wyszło 😉 Sorry, jestem studentką. Lubię makaron z sosem z pomidorów. Sorry, do piwa pasowało.

12. Wszystkie jesteśmy kociarami i mamy koty. NIE!

Zdjęcie wykonał Tomek z MagicznySkładnik.pl

Przeczytaj również

Brak komentarzy

Zostaw komentarz