Emocje

Jakby cię tu nie było.

23 stycznia 2019

Wyobrażasz sobie czasem takie dni? Jakby cię tu nie było. Jakbyś kiedyś na przestrzeni wcześniejszych lat dokonała innego wyboru. Inne studia, inne miasto, inni znajomi i chłopak.

Jakby cię tu nie było.

Przy tym biurku, gdzie siedzisz dziś popijając w sumie średnią kawę, która jest względnie sycąca dzięki dużej ilości tłustego mleka. Wykonując te same czynności od poniedziałku do piątku, od stycznia do grudnia. Bez większych skoków adrenaliny czy spadków motywacji.

Jakby cię tu nie było.

I gdybyś nie musiała wracać do domu, męża, dzieci. Gdybyś mogła się wysypiać, nie wstawać skoro świt, żeby zapakować śniadaniówki do plecaka, zrobić śniadanie, przygotować rzeczy dla dzieci, sprawdzić czy w piórniku są długopisy i czy dziś na plastykę nie muszą zabrać plasteliny. Gdybyś nie musiała wysłuchiwać wiecznych pretensji, wywodów.

Jakby cię tu nie było.

I gdybyś miała czas tylko dla siebie i swoich pasji. Gdybyś rozliczała się tylko przed sobą z braku czystych kubków do picia, gdybyś nie musiała pilnować czy w lodówce są jajka i twaróg, bo przecież możesz coś zamówić. Gdybyś nie musiała liczyć pieniędzy na troje czy czworo. Gdybyś nie musiała kawy z koleżankami przesuwać, bo ktoś znów jest chory i ma gorączkę.

Jakby cię tu nie było.

Czy nie byłoby prościej wyjść i nie wrócić? Wyjść w momencie kłótni, po której już nie chce ci się łagodzić spraw. Po której już nie masz najmniejszej ochoty mówić „nie kłóćmy się, przepraszam”. Czy nie byłoby prościej żyć na własny rachunek, własne szczęście, odzywając się czasem do Google Assistant albo Tindera w momencie największych życiowych dylematów. Rzucić to wszystko i wyjechać, kupić wycieczkę na last minute i zacząć się martwić tym jutro.

Jakby cię tu nie było.

Nie daję sobie głowy uciąć, że byłoby lepiej. Ja wiem, że miłość, odpowiedzialność i to całe bla bla bla. Zastanawiam się tylko czy wiedząc, jak to wygląda teraz jesteś w 100% przekonana o słuszności każdej decyzji. Czy nie wolałabyś trochę poprzestawiać tych ludzi wokół siebie i wylądować w innym miejscu czy w innym łóżku?

Też się nad tym zastanawiasz?

Przeczytaj również

6 komentarzy

  • Reply Kas 23 stycznia 2019 at 20:56

    Chyba każda z nas ma takie Myślenic czasami. Ja walczę do puki wierzę w sens walki . Ale tak byly moment, ze już mnie nie było bo, a właściwie nie było o co walczyć. Cała sztuka polega na tym ,żeby iść dalej na przód.

  • Reply Bee 23 stycznia 2019 at 23:58

    Wiecznie się nad tym wszystkim zastanawiam. Dlatego nadal nie mam męża ani dzieci i mogę sobie pozwolić na zmiany. Na początku miesiąca zerwałam z facetem po 3,5 roku, a już za 3 tygodnie zmiana kraju zamieszkania po raz drugi. Nie wiem czy kiedyś zdecyduję się na coś na stałe. Do końca życia. Na zawsze. Lubię mieć furteczkę ewakuacyjną

    • Reply Paulina Hofman 24 stycznia 2019 at 09:42

      O widzisz, mało się słyszy takich głosów! Presja na założenie rodziny, posiadanie dzieci, mieszkania jest wielka. Ważne, żebyś Ty działała w zgodzie z sobą i była szczęśliwa!

  • Reply Paulina 31 stycznia 2019 at 12:52

    Szukałam Cię kilka razy, kiedy zniknęła jestemspragniona. Cudownie Cię znaleźć i przeczytać kolejny świetny tekst ❤
    Robisz dziś mój dzień:)

    • Reply Paulina Hofman 31 stycznia 2019 at 13:08

      Aaaa to Ty robisz mi dzień taką wiadomością! 🙂 Wróciłam, wróciłam. Postaram się też być regularna w pisaniu. Ściskam!

    Zostaw komentarz