Emocje

Bo to się zwykle tak zaczyna.

25 sierpnia 2015

Chciałam Wam dziś trochę opowiedzieć i przywołać uśmiech na twarzy, może trochę taki uśmiech przez pryzmat wspomnień i odczucia „Paulina, miałam to samo”. Wydaje mi się, że poruszony dziś temat jest tak bardzo banalny i cliche, że przydarzył się każdemu i każdy chciałby kiedyś spełnić te swoje ‚teenage dreams’ – tak: pozwalam słuchać teraz Katy Perry, ale tylko w tej wersji:

Stoisz z przyjaciółkami, czekacie właśnie na geografię. Podglądacie starszych kolegów. Dajmy na to: wy w klasie 1 gimnazjum – oni z 3 gimnazjum czy z 8 klasy. Ja to jestem z rocznika ’91 więc zaliczyłam gimnazjum, a nie podstawówkę w wersji de luxe, ale mniejsza.

Każda z Was „buja się” w innym chłopcu. Każdy z nich jest absolutnie spełnieniem waszych nastoletnich marzeń. Piękni, wysocy, chłopcy w bluzach z kapturami, w trampkach. Przeważnie mistrzowie sportu, jeżdżą na gminne i powiatowe zawody z siatkówki. Każda z was upatruje sobie jednego, wzdycha do niego, narzeka na niego, wie z kim obecnie „chodzi”. Zapisujesz się więc na te zajęcia pozalekcyjne i tańczysz w zespole regionalnym, albo nieudolnie zaczynasz ćwiczyć piłkę ręczną tylko po to, żeby kiedyś zostać zauważoną.

Oczywiście kodeks dziewczyński nakazuje, że nie może ci się przestawić twoja fantazja. W sensie, jeśli Kuba jest Olgi, to tak musi być. Chyba, że Olga się wymieni na innego, to okej. Jednak przyjaźnie w podstawówce i gimnazjum często powiązane są z tym czy twoja mama może was odebrać ze szkoły albo zawieźć na hip hop albo nie wiem, no. Tata jest dentystą. Także tak, musisz się dobrze zastanowić i jak już wybierzesz, to się trzymasz tego wyboru. Myślisz sobie, że wow, że jakby było fajnie, gdyby tak wiedział o twoim istnieniu. Może kiedyś, w dziwnych okolicznościach usiądziecie obok siebie na korytarzu albo powiesisz kurtkę na wieszaku blisko jego bluzy. Tylko po to, żeby te swoje wyobrażenia ruszyć, żeby dać okazję, bo tłumaczysz sobie, że nie ma lepszej dla niego niż ty.

Widzisz ją, na 99% była gwiazdą liceum – popularna, lubiana, zawsze olśniewająca. Zarażała uśmiechem i jak tylko startowała w wyborach do samorządu, to wiadomo, głosowało na nią 80% wszystkich chłopców. Niekoniecznie byłeś wtedy w jej typie – pewnie jakiś trądzik się pojawił, zamiłowanie do ścisłych przedmiotów rosło, a pasja do mody nie zwiększała się proporcjonalnie do ilości godzin poświęconych na nauce kodowania w javie. Taka dziewczyna marzeń, co to kompletnie nie z twojej ligi jest, ale od czego są marzenia, nie?

I dajmy na to sytuację, w której trochę się zmienia po latach.

Zostałeś zauważony. Telefon/Sms/jakieś piwo przypadkiem w mieście czy kawa i telefon na drugi dzień.

Przybijasz sobie self-piątkę z uznaniem. Potem okazuje się, że jej poza urodą, to w sumie mało błysku w oku zostało, on wygląda jakby nie wychodził z pokoju przez 6 dni w tygodniu, a w tym siódmym to po prostu musi wymienić żwirek w kuwecie dla kota.

Co ci po tym? Ano nic.

Spełniłeś marzenie? Spełniłeś. Potrzebujesz więcej? Potrzebujesz tej jednej, konkretnej, osoby do życia?

Nie.

Czasami okoliczności się zmieniają. Punkt widzenia się zmienia, ale ten nastoletni czas odbija na nas piętno, czasami to poczucie, że wtedy nie byliśmy wystarczająco dobrzy, żeby ktoś nas zauważył determinuje nasze kolejne relacje. Dlatego miło jest wiedzieć, że w momencie, kiedy ktoś cię wreszcie zauważy- ty tej atencji już nie potrzebujesz.

I wszystko, co do szczęścia ci wystarczy to tylko ta świadomość, że teraz jesteś już zauważalny, że nie jesteś transparentny na tym szkolnym korytarzu pomiędzy klasą numer 8 a 3. Może zaprosiłby cię teraz do wolnego tańca, jego ręce spoczęłyby na twoich biodrach, ty delikatnie swoje dłonie oparłabyś o jego ramiona.

Później, z czasem, mogłaby oprzeć swoją głowę o twoją klatkę piersiową i po prostu tańczyć do „Stand by me”…

Dobrze jest móc spojrzeć na czasy szkolne z takiej perspektywy, uśmiechnąć się w duchu, że nie było tak źle, że te tragedie przeżyliśmy, a o złamanych sercach zapomnieliśmy.

Pozostaje tylko żyć dalej.

Przeczytaj również

2 komentarze

  • Reply sink.zodiac 26 sierpnia 2015 at 10:39

    Uwielbiam Twoje posty i mam nadzieję, że dotrzesz do większej ilości czytelników :). Rzeczywiście dobre jest takie świeże spojrzenie na gimnazjalne czasy. Bo wtedy przecież jedynka z fizyki czy dyskoteka bez tańca z „nim” były końcem świata. Ale wcale nie było wtedy lekko!

    • Reply Paulina Hofman 27 sierpnia 2015 at 15:09

      🙂 Dziękuję, właśnie o tym mówię- że ówczesne tragedie były tragediami, ale tylko wtedy. Teraz o tym nie pamiętamy i to jest tak, że czas leczy rany… 🙂 Ja lubię ten dystans teraz. Lubię to bardzo.

    Zostaw komentarz