Emocje

Intruz.

4 stycznia 2016

– Tylko ubierz się ciepło!

– Okej

– Czapkę masz? A rękawiczki?

– Mam wszystko, nie musisz się tak o mnie martwić.

Troska.

Masz z nią trochę problem – z jednej strony jest to niesamowicie miłe, kiedy ktoś pamięta i martwi się o Ciebie/Za Ciebie. Z drugiej jednak strony budzi to niepokój. No bo jak to tak teraz – co? Bez tego przypominania nie ubierzesz rękawiczek? Nie założysz czapki, mimo że na zewnątrz -20? Taka troska trochę przeszkadza. Tak jakbyś zaraz miała okazać się bytem, którym ktoś musi się zaopiekować, bo sam nie przeżyje.

Ja wiem, że to jest spowodowane tym, że po prostu się boisz, to reakcja obronna. Teraz jesteś taka samodzielna, wow, świadoma kobieta. Nie pozwalasz sobie grać va banque, nie ryzykujesz, nie bierzesz, nie chcesz się przyzwyczaić. Od kogoś zależeć, do kogoś należeć. Masz na sobie taki pancerz, przez który ciężko się przebić. Każdy wcześniejszy mężczyzna zwyczajnie nie chciał poświecić czasu, żeby się za niego dostać. Naruszał tylko tę przestrzeń wolną, trochę namieszał.

Teraz jest ktoś, kto oswaja, delikatnie, ale daje o sobie znać. Traktujesz go jak intruza. Nie można się w sumie dziwić, bo zawsze ktoś odchodził, a nie ma sensu rozmieniać się ciągle na drobne. Ani ty tego nie potrzebujesz, ani nikt inny też. Trochę się szamoczesz jeszcze, trochę nie wiesz czy możesz.

Pyta czy założyłaś czapkę i czy masz grube rękawiczki. Czy zjadłaś obiad i czy w pracy jest ciężko. Pisze, że chciałby trzymać cię za rękę, a ty trochę nie wiesz czy delikatnie byś jej nie wysunęła spod jego dłoni. Gdy zaparza herbatę, to robi to także dla ciebie, bez pytania nawet czy chcesz. Kupuje ci ulubioną słodycz, obiera mandarynki, bo wie, że na pytanie „chcesz” odpowiesz nie, ale jak już obierze i ci je podsunie na talerzu, to zjesz ze smakiem. Jest coś takiego, że budzisz się rano, chwytasz za telefon, chcesz napisać albo zadzwonić i opowiedzieć sen, ale zaraz go odkładasz. Nie chcesz, żeby myślał, że ty myślisz. Nie chcesz wyjść na słabą, nie chcesz pozwolić sobie na to, żeby o nim myśleć. Nie mówisz nikomu, że ktoś taki jest. Przyjaciółce nie opowiesz, bratu nie wspomnisz. W ogóle to cichosza. Jakbyś wiedziała, że zaraz go nie będzie. Jakbyś nie wierzyła, że on faktycznie może lubić cię na tyle, żeby chcieć cię okryć kocem i zapytać trzy razy w ciągu jednego wieczoru czy na pewno ci ciepło czy grzejniki przestawić z 3 na 5.

Pozwól mu wejść.

Przeczytaj również

12 komentarzy

  • Reply IAM 4 stycznia 2016 at 19:13

    Dwoma ostatnimi akapitami mnie zastrzeliłaś. Następnym razem obiecuję poprawę mojego postępowania 😉

    • Reply Paulina Hofman 5 stycznia 2016 at 15:03

      🙂
      Otwórz serce!

      P.

  • Reply magda 4 stycznia 2016 at 21:25

    „pozwól mu wejść” – tak proste, a tak trudne. najtrudniejsze. bo pozwolisz, on wejdzie, ale za moment jednak stwierdzi, że wyjdzie. i zostajesz znowu z pustką. ten scenariusz zawsze przeraża. boisz się, że scenariusz znowu się powtórzy.

    • Reply Paulina Hofman 5 stycznia 2016 at 15:04

      Magda, i pewnie powtórzy się, i pewnie będzie boleć, ale któregoś dnia po prostu będzie dobrze. Ułoży się, wyjdzie wszystko, a dopóki będziesz przerażona i nie będziesz chciała próbować nie przekonasz się, że się uda.
      Ściskam,
      P.

  • Reply Natalia 5 stycznia 2016 at 16:41

    gorzej jeśli to Ty jesteś tym ‚intruzem’, ta druga osoba pozwala powoli wejść do siebie, otwiera się przed Tobą, ale nagle dochodzi do takiego momentu, kiedy wszystko zmienia się, a ta osoba zamyka przed nosem te ‚drzwi’. Co wtedy..?

    • Reply Paulina Hofman 8 stycznia 2016 at 12:51

      Jeśli to Ty jesteś tym intruzem to za bardzo chyba nie masz możliwości ruchu – musisz się odsunąć i czekać na zaproszenie, jeśli będziesz napierać niechciana to nic się nie zmieni niestety… Trzeba poczekać na zaproszenie.
      P.

  • Reply Mruczka 5 stycznia 2016 at 17:16

    Idealny moment. Zagapiłam się i wpuściłam przypadkiem. I już próbuję uciec. Już się denerwuję. Wszystko wiedzę w czarnych barwach. Cały organizm krzyczy, żeby wiać.

    • Reply Paulina Hofman 8 stycznia 2016 at 12:52

      Hah, trochę też tak mam zawsze. Szukam na szybko pretekstów, wymówek, a jedyne o czym marzę, to żeby znaleźć się w tych ramionach i się po prostu schować przed światem wierząc, że mnie nie widać…
      P.

  • Reply ka 8 stycznia 2016 at 08:59

    „nie chcesz, żeby myślał, że ty myślisz. nie chcesz wyjść na słabą, nie chcesz pozwolić sobie na to, żeby o nim myśleć.” – w tej grze zdobyłam już mistrzostwo tyle razy, że przeszłam na profesjonalizm. teraz jest to klucz do świetnej zabawy bez końca, cholernie mocno przyciągający magnez, warunek wielu świetnych historii. za kilka, kilkanaście lat, będzie zupełnie odwrotnie.
    czemu? napisałam kiedyś na swoim blogu, że minęło już trochę czasu i teraz już wiem doskonale, że nie ma się czym chwalić: załatwianie spraw obojętnością nie ma w sobie nic z dojrzałości, a produkuje jedynie uszkodzone, wiecznie niezaangażowane i zimne kobiety, które same nad sobą zawiesiły widmo mężczyzny, który na pewno pojawi się, by skrzywdzić je tak samo, jak one zrobiły to z wszystkimi przed nim. aż do teraz jestem przekonana, że jest w tym dużo racji.

    • Reply Paulina Hofman 8 stycznia 2016 at 12:57

      Masz rację, że ta obojętność to teraz dobra wymówka. Siedzimy i czekamy, jak na zbawienie, które może nigdy nie przyjść. Dlatego trzeba dojść do momentu, w którym taka postawa nie ma już sensu i wtedy widocznie zrezygnować, nie dać się tak tłamsić i uczuć, bo na dłuższą metę tylko się wykończymy. Psychicznie, nerwowo, emocjonalnie.
      P.

  • Reply atli 14 stycznia 2016 at 22:19

    Ja wpuściłam, a on chce teraz wyjść. I zostawić mnie znowu ze wszystkim sama. Juz trochę się przyzwyczaiłam do jego obecności, do jego dłoni, do dobrego serca. Oswoil mnie z myślą, że może jednak, że powinnam dać mu szansę. A teraz On rezygnuje, poddaje się i próbuje się wycofać, oferując mi przyjaźń. A ja znowu wracam do stanu, w którym myślę, że nic dobrego mi się juz w życiu nie należy i ze na nic dobrego nie zasługuje. I że to nie ma szans i nie ma sensu, skoro wszystko kończy się tak samo – pustką.

    • Reply Paulina Hofman 15 stycznia 2016 at 13:32

      Atli,
      tak mi przykro.
      Nie znoszę tego uczucia bezsilności, kiedy chcesz komuś ofiarować tak wiele, a on zwyczajnie odmawia i się odwraca. Nikt nie powinien przez to przechodzić. Mam nadzieję, że będziesz dzielna i silna w całej tej sytuacji. Ściskam CIę serdecznie,
      P.

    Zostaw komentarz