Emocje, Kultura, Muzyka

Romantyczność

30 marca 2015

Mam ten problem ostatnio, że mam ochotę na romantyczność. Odnajduję nieopisaną przyjemność w zasłuchiwaniu się w pięknych piosenkach, wyciągania z nich wersu czy dwóch i zapisywania sobie.

I tak mam w notatkach:

„I can barely hold my tongue
to say the least I’m into you”

Z piosenki „Im into You” Cheta Fakera

„If your sky is falling,
Just take my hand and hold it,
You don’t have to be alone” podśpiewuje James Morrison.

„Ever thought of calling when you’ve had a few?
‚Cause I always do.
Maybe I’m too busy being yours to fall for somebody new” i genialni Artcic Monkeys

„Tell me what we’re waiting for
I only wanna love” – piękna Jessie Ware, na której koncercie miałam przyjemność być 🙂

„And when the seasons change
Will you stand by me?” to tekst niesamowicie cudownej piosenki, którą zapętlam wciąż od kilku tygodni.

Obecnie bardzo ciężko zdobyć się na romantyczność, mając te 24 lata nie spotkałam się z wieloma jej okazami.

Są jednak wyjątki: K. ma to szczęście, że dostaje Pana Pandę czy misia pluszaka, A. nie może odkopać się od miłych smsów, ktoś tam mówi, że lubi bardzo, dedykuje piosenkę w radio lub wysyła pocztę kwiatową.

Wiecie, jak kiedyś u mnie wyglądała romantyczność?

Chowałam w pamięci wszystkie szczegóły z każdej rozmowy, pamiętałam, jakie cukierki on lubił, jakiej muzyki słuchał, jaką kawę pił, o jakiej herbacie mówił. Gdzie by chciał pojechać, co zobaczyć. Przygotowałam apteczkę na chorobę, w której była tubka mleka jako maść, guma balonowa jako plaster, m&m’sy jako tabletki. Kupiłam rolkę papieru do kasy fiskalnej i zaprojektowałam bilet do szczęścia czy miłości w jedną stronę, wydrukowałam to i dałam w prezencie. Kupiłam rakietę z lego, która miała udawać teleporter, tak, aby on kiedyś mógł jeden zbudować i przybliżyć nas do siebie (czasy związku na odległość). Ostatecznie zawsze przykładałam się do zaplanowania prezentów, upominków, nagrywałam śpiewane i grane kołysanki, zostawiałam je w ukrytym folderze na jego komputerze. Gwiazdy na suficie, żelowe serce, które rozgrzewa dłonie zimą, to jest romantyczność.

Emotikonka z buziakiem to nie jest romantyczność.

Romantyczność to pieczenie ciastek, albo chociaż próba. To przygotowanie popisowego dania, to wybranie piosenek na wieczór, to spacer podczas którego zobaczycie ukochany pomnik syrenki. Dajcie się zwariować. Zaplanujcie coś spontanicznego, okażcie uczucia w niecodzienny sposób.

Inwestujcie w siebie nawzajem, w związek.

Każdy może okazać się tym najważniejszym.

Przeczytaj również

3 komentarze

  • Reply Alicja Ziółkowska 30 lipca 2015 at 12:30

    Zgadzam się z każdym jednym słowem.

    • Reply Paulina Hofman 30 lipca 2015 at 13:39

      🙂 Alicja, to my może naprawdę bratnie dusze niczym Diana i Ania jesteśmy?

    Zostaw komentarz